TOP 20 najgorszych produkcji filmowych w 2007 roku, wg redakcji "Dark Horizons"
Dziennikarze Dark Horizons wybrali 20 największych gniotów, jakie ukazały się w zeszłym roku. Nie oznacza to, że są to produkcje, które odniosły klęskę finansową, chodzi po prostu o to, że były one kiczowate, niespójne fabularnie, niedorzeczne, z dziadowskimi dialogami, bądź po prostu zawierały mnóstwo błędów logicznych. Postanowiłem wytypować kilka tytułów, z którymi się zgadzam, bądź mam odmienne zdanie. Całe TOP 20, do zobaczenia na końcu mego komentarza.
Miejsce 20:Spider-Man 3 - podobno, w tym filmie jest tyle błędów, wpadek i nieścisłości, że wyliczenie ich, nie sprawiłoby problemu nawet małemu dziecku. Ja jednak nie będę ich wymieniał - w sieci jest pełno o tym artykułów. Dla mnie ten film, to po prostu wielka nuda. Ciągnąca się jak wenezuelski serial fabuła, sprawiła, że reżyser, którego uwielbiał w dzieciństwie, stał się dla mnie po prostu beztalenciem. Ocena: 3/10.
Miejsce 19: Piraci z Karaibów - Na krańcu świata - absolutna zgoda. Jest to najgorsza ze wszystkich części. Poprowadzona w złym kierunku. Zamiast ciekawych przygód, śmiesznych sytuacji, nowych postaci, mamy jedynie śliczne efekty i teorie spiskowe na każdym kroku. Seans po prostu męczy. Ocena: 2/10.
Miejsce 14:Fantastyczna Czwórka: Narodziny Srebrnego Surfera - myślałem, że po pierwszej części "fantastycznej", nie można stworzyć nic gorszego - a jednak! Ten film, to niemiłosierna katorga dla normalnego widza. Jeśli komuś się to "cudo" podobało, to jestem w stanie uwierzyć, że swoją edukacje zakończył co najwyżej na szkole zawodowej. Ocena 2/10.
Miejsce 10:Ghost Rider - jedyne pytanie do autorów tego TOPu, jakie mi się nasuwa, to: czemu tak wysoko!? 10 miejsce dla tego gówna, to stanowczo za wiele. Twórcy powinni się cieszyć, że zatrudnili w roli głównej Cage'a. Dzięki temu, cała krytyka "spadła" głównie na niego, miast na nich. Ocena 2/10.
Miejsce 4: Inwazja - kolejna amerykańska papka w gwiazdorskiej(?) obsadzie. Tym razem twórcy pokusili się o przypomnienie klasyki Dona Siegiela - Inwazja porywaczy ciał. Dodali ładną buźkę Kidman, nowego "Bonda", oraz niezłe efekty. Zapomnieli tylko o fabule, dialogach, sceneriach, dramaturgii, logice i innych tego typu podobnych części składowych, które posiada film - dobry film. Ocena 3/10.
Miejsce 11:Evan Wszechmogący - ja osobiście bawiłem się dobrze. Lekko, przyjemnie i bez zażenowania. I choć tematyka jest wtórna, jak gadanina Kurskiego o układzie, to jednak nie odczułem jakiegoś zmęczenia. Ocena: 6/10.
Miejsce 9: Primeval - mój komentarz do tego filmu, jest dostępnym pod tym adresem --> Primeval.
Miejsce 8: Numer 23 - tu jestem mocno zdziwiony. Jeden z lepszych thrillerów zeszłego roku, znalazł się na miejscu 8. Prawdę mówiąc, nie wiem, co redaktorom w nim nie pasuje. Mamy tu do czynienia z ciekawą fabułą, dobrym aktorstwem (świetny Jim Carrey) i zaskakującą końcówką. Dla mnie to bardzo dobry film, w którym ciężko znaleźć coś, o co mógłbym się przyczepić. Ocena 8/10.
Resztę filmów z listy, albo nie widziałem (5), albo się po prostu zgadzam, bez większych zastrzeżeń.
TOP 20 najgorszych produkcji filmowych w 2007 roku, wg redakcji "Dark Horizons":
20. Spider–Man 3 19. Piraci z Karaibów - Na krańcu świata 18. 30 Days Of Night 17. Obcy kontra Predator 2 16. Ukryta strategia 15. Transfer 14. Fantastyczna Czwórka: Narodziny Srebrnego Surfera 13. Twarda sztuka 12. Plaga 11. Evan Wszechmogący 10. Ghost Rider 9. Primeval 8. Numer 23 7. I Think I Love My Wife 6. Ktoś całkiem obcy 5. Halloween 4. Inwazja 3. Przeczucie 2. Wzgórza mają oczy 2 1. Wiem kto mnie zabił
Powiem szczerze, że jestem zaskoczony. Muszę oddać to Lesiowi - chłopaczyna ma odwagę. Po takiej kompromitacji, jaka miała miejsce za jego rządów, aż dziw bierze, że ten człowiek wraca do polityki. Od razu się przyznam, że w 2001 roku, głosowałem na SLD. Głosowałem z dwóch powodów - po pierwsze, mam poglądy centro-LEWICOWE; po drugie, byłem skrajnie wyczerpany rządami AWSu, z Buzkiem vel. Krzaklewskim na czele. Mój wybór okazała się srogim zawodem - afera goniła aferę, kolejni ministrowie (Piwnik, Łapiński, Jakubowska, Pol, Janik), kompromitowali się zarówno jako administratorzy poszczególnych resortów, jak i zwykli ludzie, którzy chcieli się jedynie nachapać. Gdy rządy Leszka się skończyły, przyszedł czas Belki, ale to był tylko taki swego rodzaju komisarz rady ministrów, aniżeli jej prezes. Potem przyszły "kaczory" i każdy wie, jak się to skończyło. Teraz rządzi PO, i może niech tak na razie zostanie. Wracając do Leszka. Nasz "wspaniały" absolwent politologii, założył właśnie partię, której został również prezesem. Ów partia zwie się Polska Lewica - skrót, PL. Czy taki byt ma w ogóle szanse? Czy jest on w ogóle nam potrzebne? Na oba pytanie, jest tylko jedna odpowiedź - NIE! Oczywiście, w demokracji, nie można nikomu zabraniać zakładania jakiegokolwiek zrzeszenia ludzi, ale tak na spokojnie, tak na zdrowy rozsądek, to kto w ogóle będzie chciał głosować na człowieka, który już rządził, który się już skompromitował, i który może już tylko bardziej szkodzić, niż uzdrowić? Sam nie wiem - nie znam nikogo, kto wypowiadałby się ciepło o premierze z 2001 roku. Osobiście uważam, że to będzie gorszy niewypał, niż połączenie UPR z LPR w zeszłorocznych wyborach. Myślę, że nie mają szans nawet na procenty po przecinku, nie mówiąc już o przekroczeniu progu, gwarantującego dofinansowanie partii z budżetu. A teraz, kilka cytatów, jakie usłyszeliśmy z ust jedynego, prawdziwego wodza lewicy:
"Na razie jesteśmy pospolitym ruszeniem, które przybywa na ratunek lewicy" I mam nadzieję, że tak pozostanie, a o lewicę proszę się nie bać.
"Jak najszybciej musimy przeobrazić się w pełnokrwistą partię polityczną" Oj, wielu polaków krew zalewała, jak "Rządziłeś".
"Polska Lewica rodzi się z potrzeby rozumu" Jemu naprawdę musi być ciężko na bezrobociu, skoro takie dyrdymały opowiada.
"Zakończyłem mariaż z Samoobroną. Pomyliłem się, bo byłem przekonany, że to ugrupowanie osiągnie pięcioprocentowy próg wyborczy." Dobrze wiedzieć, ze chodziło Mu głównie o wejście do Sejmu. Co tam poglądy, ale czytając dalej....
"Partia polityczna to nie biznes" To po cholerę pchałeś się do Leppera?
"[...]polskiej polityce wciąż czegoś brakuje i to jest szansą dla mojej partii" Kolejnego oszołoma w stylu pana K, L i G!
Tytuł oryginalny: Mr. Brooks (PLAKAT) Gatunek: Thriller Rok premiery: 2007
Reżyseria: Bruce A. Evans Główne role: Kevin Costner, Demi Moore, William Hurt Opis Dystrybutora: Tytułowy Mr. Brooks (Kevin Costner) wiedzie spokojny żywot, ale jego demoniczna natura objawia się, kiedy do głosu dochodzi jego alter ego, Marshall (William Hurt). Marshall to bezwzględny psychopata - brutalny morderca. Śledztwo w jego sprawie podejmuje nieugięta pani detektyw Attwood (Demi Moore). Znajomość z panem Brookesem narazi ją na śmiertelne niebezpieczeństwo.
Komentarz: W 2007 roku, nie było nam dane oglądać zbyt wielu dobrych thrillerów. Tych dobrych, można by policzyć na palcach jednej ręki: Numer 23, Death Proof, Niepokój, czy w ostateczności Słaby Punkt, a nawet czwarta część "Saw" - choć wielu mówi, że to horror. Mr. Brooks, zdecydowanie zalicza się do ścisłej czołówki dreszczowców, wydanych właśnie w 2007 roku. Jest to dobrze skonstruowany film, bardzo dynamiczny, choć nie do przesady, i z brawurową grą aktorską - zwłaszcza Williama Hurta, w roli "sumienia - podżegacza". O dziwo, nawet Demi Moore sprawdza się w swojej roli - nie denerwuje, a to już dużo. Przypomnę, że ów pani, ma na koncie Aniołki Charliego, a już to wystarczy, na dostateczną obrazę jej kunsztu aktorskiego. Warto też wspomnieć, że mimo, iż nie ma zbyt dużej akcji, to film, ani przez sekundę nie nudzi. Ta tematyka, rodem z serialu Dexter, jest stosunkowo mało wykorzystywana w filmach, dlatego chyba, tak bardzo lubimy oglądać morderców, którzy mordują tylko dlatego, że to jest ich nałóg. Starają się wybierać ofiary, które na to zasługują, co oczywiście nie może ich usprawiedliwiać - mimo tego, kibicujemy im. Ogólnie, wszystkim polecam ten film. Costner po wielkich klęskach jego produkcji, pomału zaczyna się odradzać - i dobrze, bo szkoda by było, aby ten aktor gdzieś zaginął. Ocena: 7/10.
PLUSY: MINUSY: +gra aktorów -nie za szybkie tempo akcji +ciekawa fabuła -takie sobie zakończenie +William Hurt +bardzo dobrze wykonany
Bratanek słynnego reżysera, Francisa Forda Coppoli (Ojciec Chrzestny, Czas Apokalipsy, Dracula, Zaklinacz Deszczu), ostatnimi czasy przeżywa spory kryzys, jeśli chodzi o dobór ról, jakie odgrywa. Taki nawał gniotów i chał w swoim dorobku, posiada chyba jedynie Uwe Boll (Dom Śmierci, Alone in the Dark, BloodRayne). Ostatnio miałem (nie)przyjemność oglądać dwa nowe filmy z naszym Nicolasem - Ghost Rider i Next. Oba te tytuły sprawiły, że zapragnąłem być fanem filmów o czarodzieju w okularach i przestać przejmować się tym, co widzę na ekranie, byle tylko widzieć ów czarodzieja.
Ghost Rider – Jedna z najgorszych ekranizacji komiksów, obok Kobiety Kot i DareDevila. Beznadziejna fabuła, słabe (jak na rok 2007) efekty, drewniane aktorstwo a do tego nuda, nuda i jeszcze raz nuda. Ocena: 2.
Next – Ciekawy pomysł (Philip K. Dick) i nic poza tym. Miałem spore oczekiwania po tym filmie, a okazało się jak zwykle. Hollywoodzki banał, który nawet nie stara się być ambitnym kinem. Ogólnie strasznie mnie zmęczył. Ocena: 4.
Kult – Nicolas Cage dwukrotnie nominowany do Złotej Maliny - najgorszy aktor, oraz za najgorszy duet – On i jego garnitur! Jeśli chodzi zaś o sam film (5 nominacji do malinek), to znowu nawala fabuła, która tym razem jest tak idiotyczna, że trzeba ją po prostu ganić za całość, a nie wymieniać poszczególne elementy. Obraz ten na IMDB, ma obecnie notę 3.5! Moja ocena jest jeszcze niższa, jako, że jestem fanem horrorów. Ocena 1.5.
Word Trade Center – tym razem zawodzi na całej linii Oliver Stone (Urodzeni Mordercy, Pluton, Urodzony 4 Lipca). Reżyser ten, stworzył tak melancholijny, tak nudny, tak bezwartościowy obraz, że aż króliczkowi mojej dziewczyny, futerko by się na lewą stronę przewróciło, gdyby musiał oglądać ten film. Oczywiście w głównej roli, Stone obsadził naszego „bohatera”, który dwoi się i troi, a i tak mu nikt nie wierzy, że cierpi. Ocena 2.
Skarb Narodów – „Główny bohater niczym legendarny "Macgyver" - wie wszystko co i jak i nie ma dla niego rzeczy niemożliwych. Od początku szybko myślący Nicolas domyślał się gdzie jest mapa i wszystkie potrzebne wątki. Do końca filmu wiedział jaki kamień nacisnąć i jak zmylić wroga, który oczywiście szybko wierzył jego słowom i znikał na horyzoncie. Na dodatek w powietrzu ciągle "śmierdzi" miłość głównego bohatera i kobiety niedostępnej na pierwszy rzut oka - beznadzieja :/ No i ta scena ze skarbami - to mają być skarby??? Żadnej rozrzutności w scenerii - ot zwykły pokoik ze złotem. Niby taki okrzyczany, a dno kompletne. Mimo całej beznadziejności, naśmiałam się na seansie głośno - lecz nie z "wartkiej" akcji ale z tego, że w zadziwiający sposób wszyscy na sali wiedzieli co się zaraz stanie. Ocena 1/10 - tragedia kina, dobry na poprawienie humoru, jesli ktoś lubi się śmiać i patrzeć z politowaniem na kaszankowe produkcje.”
Jest to komentarz umieszczony na Filmwebie przez osobę, którą znam i wiem, że nie da sobie wciskać tandety, czy dziadostwa.
Jako człowiek, który jest skazany na korzystanie z miejskich środków transportu, często widzę ludzi, którzy mnie po prostu irytują (zachowaniem, postawą, gestem, itp). Ostatnio, wracając z uczelni (ok 45 min. jadę autobusem), zacząłem sobie charakteryzować poszczególne jednostki i zbiorowości. Po 20 minutach stwierdziłem, że to całkiem niezły temat, na obszerny wpis do 'Strefy' - a więc, do dzieła. Zobaczymy, co z tego wyjdzie :)
MAMA, TATA i PŁACZĄCE DZIECKO Zjawisko: Rzadkie, ale uciążliwe. Charakteryzacja: Jak ja tego nie znoszę. Bachor się drze wniebogłosy, jakby chciał powiedzieć - wypier*****, to mój dyliżans. Matka oczywiście nie panuje nad nim, a po ojcu, albo słuch zaginął, albo zaszył się razem z innymi, którzy zmyli się jak najdalej od dzieciara. Wskazania: Taktyczne wycofanie. Zgodność z moim profilem: 0 % - ale kto wie...
UCZNIOWIE - tzw. sklejeni z plecakiem. Zjawisko: Częste. Charakteryzacja: Nie wiem, jak to jest, ale uczniowie podstawówki, czy gimnazjum, mają mniej do nauki od studenta, ale to jednak oni mają plecaki wielkości psiej budy. Oczywiście, nigdy ich nie zdejmują, bo i po co. Zresztą, po części im się nie dziwię - kto by potem takie "homonto" z powrotem na plecy zarzucał. Wskazania: Dużo cierpliwości. Zgodność z moim profilem: 0 % - miałem podstawówkę 20 metrów od swojej chałupy :P
STUDENCI Zjawisko: Częste. Charakteryzacja: Obowiązują ich dwa tematy - zawsze! Pierwszy - pieprzenie na temat tego, co umiesz na wykłady, a co nie. Ile masz ściąg, a ile wiedzy w głowie. Drugi - imprezy. Kto się zalał, kto porzygał, a kto już więcej nie ma wstępu na "moją" chatę. Wskazania: Liczyć, że jakaś babcia włączy się w rozmowę z tekstem - "Za moich czasów..." Zgodność z moim profilem: 75 %, no dobra - 85 % :)
PARY (zakochani) Zjawisko: Zależy od pory roku - w lecie się nasila. Charakteryzacja: Ileż to już razy widziałem "ciumkające" się parki. Nawet w autobusie nie mogę się od siebie odkleić. On mówi, jak mocno ją kocha, ona rozpływa się w jego ramionach. Telenowela na żywo. Wskazania: Można popatrzeć, nawet zabawne. Zgodność z moim profilem: 25 %.
MENELE Zjawisko: Od czasu, do czasu. Charakteryzacja: W zasadzie nic do nich nie mam, o ile śpią. Jeśli jednak próbują coś mówić (przeważnie wykrzykując bzdury), bądź co gorsza - śmierdzą, wtedy zaczyna się problem. Wskazania: Nie wkręcać się w dyskusję, bo się nie odczepi. Udawać, że ich nie ma. Zgodność z moim profilem: 0 %.
ODŹWIERNY Zjawisko: Bardzo częste. Charakteryzacja: Jest to gatunek ściśle przywiązany do wszelkiego rodzaju drzwi. Jak już zajmą pozycję, to nie sposób ich zmusić, aby się przesunęli. Działają również jako szkodniki, gdyż często przez nich, drzwi albo się blokują, albo umierają na wieki. Wskazania: Gdy dyplomacja nie skutkuje, użyć perswazji fizycznej. Zgodność z moim profilem: 70 %.
LUDZIE Z ZAKUPAMI Zjawisko: Zależy od linii, na jakiej się poruszasz. Charakteryzacja: Ci to potrafią człowieka wyprowadzić z równowagi. Już nie raz o mało się nie zabiłem o jakieś torby, reklamówki, czy inne kwiaty doniczkowe. Ja rozumiem, że trzeba robić zakupy aby żyć, ale ludzie...! Niektórzy robią chyba zapasy na całą porę roku. Wskazania: Być Odźwiernym :) Zgodność z moim profilem: 25 %
EMERYCI i RENCIŚCI Zjawisko: Globalne. Charakteryzacja: To już niemal wyspecjalizowani profesjonaliści. Potrafią zlokalizować miejsce siedzące, będąc jeszcze na przystanku. Mają dar przewidywania posunięć przeciwnika, a w razie braku wolnych miejsc, głośnego narzekania na młodzież. Jest to jednostka niemal doskonała - prawdziwy wyjadacz. Wskazania: Na pochyłe drzewo i Salomon nie nasra. Nie wolno się dawać i tyle :] Zgodność z moim profilem: 0 % - ale wiem, że kiedyś przyjdzie i na mnie czas.
P.S. Autor zaskarbia sobie prawo do edycji, oraz do dodania nowych gatunków pasażera.
Wczoraj (tj. 5.V.2007) w nocy, doszło do wielkiej tragedii. 5-letnia dziewczynka , została zamordowana przez jakiegoś ciecia, który nie mógł ogarnąć urażonej dumy (wcześniej wdał się w bójkę z Polakami, którą przegrał), więc wziął z domu pistolet i poszedł się zemścić. Oddając dwa strzały w okno, Włoch utrzymuje, że chciał tylko nastraszyć naszego rodaka - co kraj, to obyczaj. W jednym straszy się ludzi pogróżkami, w innym strzelaniem ślepo w dom rywala. Tak w wielkim skrócie wygląda ta cała historia, która została opisana na wszystkich portalach informacyjnych.
Teraz przejdźmy do meritum. Otóż, to co wyczytywałem wśród komentarzy na Onecie, już nie było nawet śmieszne, ale po stokroć żałosne. Wpisy użytkowników zaczynały się mnie-więcej tak: "Polacy jak robactwo, opanowuje Europę", "Wstyd mi, że jestem Polakiem", albo "Pijacy, złodzieje, bandyci - tacy jesteśmy". Ciężko było znaleźć jakikolwiek wpis, który broniłby naszych obywateli, nie mówiąc już o współczuciu dla biednej dziewczynki i jej rodziny.
No więc mija dzień. Onet publikuje kolejny artykuł - "Kulisy śmierci 5-letniej Karoliny", z którego dowiadujemy się, że ów Polak, to spokojny człowiek, który chciał się napić z rodakami piwa w barze. Tam doszło do przepychanek słownych, w wyniku czego, wywiązała się bójka - nic nadzwyczajnego, bójki były, są i będą. Czy to Polacy, Niemcy, czy Włosi, zawsze może dojść do jakiejś sprzeczki. No więc kiedy nasz rodak poszedł do domu, ów jebnięty Włoch, chwycił za broń i poszedł się zemścić. Po tym artykule, patrzę teraz na komentarze i jestem w lekkim zażenowaniu. Nikt, absolutnie nikt już nie naskakuje na Pana Janka (ojciec zmarłej). Oczywiście, jak zawsze obrywa się rządzącym, ale już nikt nie narzeka na to, że Polacy to bandziory, złodzieje i hołota. Wszyscy wręcz współczują rodzinie, niektórzy nawet mówią o pomocy dla poszkodowanych.
Co za zmiana poglądu na tę sprawę. Ktoś może powiedzieć, że przecież relacje z wczoraj i dziś, różnią się, ale ja mogę tylko zarechotać i odpowiedzieć - kto wydaje sądy po przeczytaniu jednego artykułu!? Na koniec wypada mi tylko dopowiedzieć, że "przysłowie" - jesteś głupi, jak komentarze na Onecie, sprawdza się tutaj jak ulał.
PS. Nie mam absolutnie nic, do portali internetowych, a tym bardziej do Onet.pl
Świadek Koronny - polska megaprodukcja, ze znanymi i oklepanymi do bólu, polskimi megagwiazdkami. Ogólnie chała na maksa. Nudna fabuła, beznadziejne aktorstwo, graniczące z manekinami na wystawie i do tego jakiś infantylny morał. Dużo zarobił, ale tak naprawdę, chyba tylko debile mogliby polecić tą kiepszczyznę. Ocena: 3/10.
Pakt Milczenia - horror dla nastolatków, który swego czasu święcił wyżyny z amerykańskim Box Office. Ogólnie kino dla zdesperowanych dzieciaków, którzy już nie czerpią przyjemności z życia, a chcą zostać jeszcze bardziej zdołowane. Niezły pomysł, nie ratuje tej chały, dlatego seans stanowczo odradzam. Ocena: 1.5/10.
Adrenalina - po takich filmach jak Transporter, Transporter 2, czy Przekręt (choć to bardziej sensacja), liczyłem, że kino akcji odradza się, i ma nowego guru - Jasona Stathama. Niestety, Adrenalina okazała się krokiem wstecz. Nie ma ani ciekawej fabuły, ani efektownych walk, czy pościgów, a jedynie pompatyczne odzywki głównego bohatera. Strasznie się zawiodłem, bo liczyłem na szybkie i mocne kino, a dostałem nudę z marnym aktorstwem. Ocena: 4/10.
Wysłannik Piekieł 3: Piekło na ziemi - niby klasyka, ale jednak strasznie kiepska. Przede wszystkim, zabrakło ciekawego pomysłu. Dostajemy prawie godzinę dramatu, a w końcówce dopiero jakąś akcję, rodem ze wcześniejszych części. Ogólnie rzecz biorąc, lepiej nie zaczynać przygody z Hellraiser, od tego filmu, bo może on odrzucić od całej - jakże udanej - serii. Ocena: 3/10.
Job, czyli ostatnia szara komórka - już dawno nie zdarzyło mi się, abym oglądał film na raty. Niestety, "zmęczyć" ten twór w całości, za jednym podejściem, było ponad moje siły. Obraz ten ma nieśmieszne żarty, a jeśli już są śmieszne, to dlatego, że znamy je co najmniej od kilku miesięcy zasłyszane od znajomych, lub z rubryk w gazetach, ale już o nich zbytnio nie pamiętamy. Wielki niewypał Niewolskiego. Ocena: 2/10.
Jak podaje jeden z największych polskich portali informacyjnych, w
naszej najukochańszej telenoweli, szykuje się ostry zwrot akcji. Uwaga!
Uwaga! Lucjan będzie miał romans (tadaaa!). Na pierwszy rzut oka nie
wydaje to się wielką rzeczą - w telenowelach co rusz, ktoś kogoś
zdradza, ale... No właśnie, jest jedno ale... Jako człowiek, który z
serialem miałem może ze dwa razy do czynienia, imię Lucjan wydaje mi
się tak znajome, jak fizyka molekularna uczniowi gimnazjum. Jako więc
rzetelny sprawozdawca 'Strefy', postanowiłem sprawdzić, kim jest ów
tajemniczy amant.
Ladies and Gentlemen. I present you, Witold Pyrkosz!
Od razu w oczach stanął mi (to dobre określenie, do całego tego wątku ;])
80 latek, który zabawia się z młódką po 60. Współczuje temu znakomitemu aktorowi, że trafił na scenarzystów-debili. Szkoda, że Pyzdra, Duńczyk, Balcerek, czy red. naczelny Bombalina z Kingsajzu, musi przechodzić taką katorgę - oczywiście w oczach widza, bo chyba jako aktor, nie ma specjalnych obaw o to, że zostanie wyśmiany, gdzieś, kiedyś... Innymi słowy, wolę zapamiętać Pana Pyrkosza jako zbójnika, kasiarza, czy
pijaczka, niż jako stetryczałego dziada, który musi udawać, że jeszcze
"może".
"Dzisiaj walczymy o zwycięstwo. Natomiast w następnych spotkaniach będziemy próbować wygrać" – Franciszek Smuda, obecny trener Lecha Poznań. A ja dzisiaj zamierzam zjeść frytki. Natomiast jutro je usmażę.
"Zawodnicy są tak zaangażowani w walkę, jak aktorki filmów porno w dialogi" - Jerzy Kulej, dwukrotny złoty medalista olimpijski w boksie. Ach, ten pan Kulej - jak tu go nie kochać? ;)
P: Miasto w Afryce? U: Afryka. Aaa..., miasto w Afryce? P: No to jeszcze raz. Wiem, że pan się przejęzyczył, a więc… U: Azja? (:D - opoz) P: Dobra, dzięki… - Rozmowa (P) prowadzącego (Irek Bielenik) z (U) uczestnikiem programu „Fabryka Gry”. Czy jest na sali psychiatra?
"Pani premier ( Zycie Gilowskiej - opoz) niech się lepiej zajmie służbą zdrowia i nie niszczy rolnictwa. Od tego jesteśmy my" – Andrzej Lepper, obecny Wicepremier i Minister Rolnictwa. Ta szczerość Andrzeja, jest rozbrajająca. Prawdziwy wybraniec ludu.
"Zawsze wierzyłem w kobiecą solidarność i w to, że ludzkość przetrwała wiele, właśnie dzięki niej" - Pedro Almodóvar, reżyser. Ja zawsze wierzyłem, że w Wigilię Bożego Narodzenia, zwierzęta przemawiają ludzkim głosem.
"Nikt nam nie wmówi, że białe jest białe..." - Jarosław Kaczyński, obecny premier III/IV RP. To już niemal klasyka - nie wymaga komentarza :)